Emerytowany generał nazywa najnowszą groźbę prezydenta Donalda Trumpa „zbrodnią wojenną", jeśli miałby on zrealizować swoją obietnicę.
Trump opublikował we wtorek rano na TruthSocial: „Cała cywilizacja umrze dziś wieczorem i nigdy nie zostanie przywrócona. Nie chcę, żeby się to stało, ale prawdopodobnie się stanie. Jednak teraz, gdy mamy Całkowitą i Totalną Zmianę Reżimu, gdzie przeważają inne, mądrzejsze i mniej zradykalizowane umysły, może wydarzyć się coś rewolucyjnie wspaniałego, KTO WIE? Dowiemy się dziś wieczorem, w jednym z najważniejszych momentów w długiej i złożonej historii świata. 47 lat wymuszenia, korupcji i śmierci w końcu się skończy. Niech Bóg błogosławi Wielki Naród Iranu!"
Rozmawiając z CNN o tym wpisie, emerytowany gen. Steve Anderson powiedział, że Amerykanie już wiedzieli, że Trump „był dość złym prezydentem, ale teraz wiemy, że jest również absolutnie okropnym naczelnym dowódcą. To znaczy, on nadal się waha. Wysyła sprzeczne komunikaty o tym, co się dzieje".
Nawet w poście na TruthSocial Trump mówi „Niech Bóg błogosławi Wielki Naród Iranu" po groźbie zabicia ich wszystkich.
„Czy on popiera naród irański? Czy nie? Czy chce zmiany reżimu? Czy nie? [Czy] sojusznicy są z nami? Czy ich potrzebuje? Czy nie? To trwa i trwa bez końca" - powiedział emerytowany generał CNN.
„Ten facet po prostu nie ma kompetencji do dowodzenia tymi siłami. Powiedział, że nie wyznaczył jasnych celów - jasnych, definiowalnych celów, które wojsko może naprawdę zrealizować" - powiedział Anderson.
Termin wyznaczony przez Trumpa to wtorek, godzina 20:00 czasu EDT, ale generał spodziewa się, że Trump się wycofa.
„I myślę, że o 20:00 dzisiaj wieczorem, wierzę, że znajdzie sposób, aby albo przedłużyć termin, ponieważ nie ma mowy, żeby mógł zrobić to, co mówi, że zrobi, czyli zbombardować każdy cywilny cel na tym terenie i w Iranie" - powiedział.
Analityk ds. Globalnych Kimberly Dozier wyjaśniła, że uderzanie w cywilów i infrastrukturę cywilną stawia Trumpa na „terytorium zbrodni wojennych".
Jeśli „nadmiernie szkodzisz cywilom idąc dalej, jeśli USA to zrobią, nikt nie będzie chciał walczyć razem z siłami amerykańskimi" - ostrzegła.
Anderson zgodził się, mówiąc, że jeśli Trump dotrzyma obietnicy, „byłoby to popełnienie wielkiej zbrodni wojennej".
„Jestem wystarczająco stary, aby pamiętać procesy norymberskie i to, jak pociągnęliśmy Niemców do odpowiedzialności za to, co - okrucieństwa, których dopuścili się podczas II wojny światowej" - powiedział. „I nienawidziłbym myśleć, że za pięć, dziesięć lat robilibyśmy to samo z amerykańskimi żołnierzami i przywódcami... [w sprawie] decyzji, które były kierowane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, a które są nielegalne".


