Trzeba przyznać Republikanom. Hipokryzja, którą praktykują codziennie, jest naprawdę światowej klasy, a nigdy bardziej niż w przypadku akt Epsteina.Trzeba przyznać Republikanom. Hipokryzja, którą praktykują codziennie, jest naprawdę światowej klasy, a nigdy bardziej niż w przypadku akt Epsteina.

Ten republikański manewr w sprawie Epsteina jest jawnie hipokrytyczny — i nie ochroni Trumpa na długo

2026/01/23 18:30

Trzeba przyznać Republikanom rację. Hipokryzja, którą praktykują codziennie, jest naprawdę światowej klasy, a nigdy bardziej niż w odniesieniu do akt Epsteina.

Być może słyszeliście, że w środę ironicznie nazwana Komisja Nadzoru Izby Reprezentantów — której niechęć do zbadania jakiejkolwiek winy obecnej administracji w sprawie zmarłego finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina jest sporym „przeoczeniem" — zagłosowała za postawieniem byłemu prezydentowi Billowi Clintonowi i jego żonie, byłej sekretarz stanu Hillary Clinton, zarzutów karnej obrazy Kongresu za odmowę zeznawania w śledztwie dotyczącym Epsteina.

To byłoby to samo dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości, które jest teraz ponad miesiąc opóźnione w ujawnieniu ponad 99 procent niejawnych materiałów wymaganych na mocy ustawy o przejrzystości akt Epsteina.

Najwyraźniej GOP myślała, że ustawa nazywa się ustawa o znikaniu akt Epsteina.

Co powoduje opóźnienie? Takie doskonałe pytanie. Mogłem podsłuchać kilka wymówek:

  • "Pudła, które je zawierają, są po prostu za ciężkie. Próbujemy zatrudnić naprawdę silnych facetów, żeby je podnieść."
  • "Jesteśmy bardzo zaległy z czynszem w magazynie, gdzie są przechowywane, i nie pozwolą nam uzyskać do nich dostępu, dopóki nie uregulujemy płatności."
  • "Są nadal sprawdzane przez nasz znakomity zespół w domu opieki."
  • "Mamy trudności z przetłumaczeniem ich z łaciny."

Kilka partii dokumentów, które Departament Sprawiedliwości opublikował, wystarczy, aby przedstawić Billa Clintona jako faceta, który lubił spędzać czas z Epsteinem i jego skazaną wspólniczką w handlu ludźmi w celach seksualnych, Ghislaine Maxwell. Co zaskakujące, prawie każde inne nazwisko w dokumentach jest zredagowane. A może po prostu mają dziwne nazwiska, zapisane grubymi czarnymi liniami przechodzącymi przez nie.

Przyznajmy: wymówka, że potrzeba więcej czasu na skalowanie redakcji i ochronę tożsamości ofiar, to kompletna bzdura. Nawet jeśli mówimy o ponad dwóch milionach dokumentów i eksponatów, poświęcenie zespołu 20 lub 25 (lub 50 lub 150) osób zadaniu przeglądania ich nie powinno zająć tak długo.

Jest jasne, że jest to kwestia opóźniania sprawiedliwości, a wszyscy wiemy, co mówią o opóźnionej sprawiedliwości. Ale gdzie jest zarzut obrazy dla prokurator generalnej Pam Bondi? Oczywiście nigdzie go nie ma.

Kiedy jesteś kongresmanem Jamesem Comerem (R-KY), republikańskim przewodniczącym Komisji Nadzoru, odpowiedzialność to ulica jednokierunkowa, a rządy prawa dotyczą tylko Demokratów.

Rzeczywiście, jest to wprost niezwykłe, że ta Izba siedząca z założonymi rękami, niewidzący zła, niesłysząca zła, nagle ożyła, gdy Clintonowie kazali im się odpieprzyć. Nawet dziewięciu Demokratów obudziło się, aby poprzeć ustawodawstwo dotyczące obrazy. (Najwyraźniej byli po prostu zachwyceni głosowaniem nad czymś, co posuwało się naprzód.)

To wcale nie umniejsza zaangażowania Billa Clintona z Epsteinem i Maxwell. Jest to w najlepszym przypadku przerażające: haniebne i niewybaczalne. Fakt, że był kiedyś prezydentem Stanów Zjednoczonych, nie powinien dawać mu immunitetu, nawet jeśli Sąd Najwyższy prawdopodobnie widziałby to inaczej — lub widziałby, gdyby nazywał się Trump.

Ale Clintonowie mają rację, widząc to jako przejrzysty element politycznego odwetu, którym jest, a podwójny standard, który ujawnia, nie mógłby być bardziej rażący i przerażający.

Gdyby cała Izba zatwierdziła cytaty z obrazy na początku lutego, skierowania karne do Departamentu Sprawiedliwości mogłyby wiązać się z grzywnami do 100 000 dolarów każda i rokiem więzienia.

Ociekając samozadowoleniem, Comer oświadczył w tym tygodniu, że Clintonowie "posiadali informacje bezpośrednio istotne dla śledztwa".

Najwyraźniej 99 procent dokumentów Epsteina, których ujawnienie jest nakazane przez prawo, ale pozostają zamknięte, jest w porównaniu nieistotne.

Należy również zauważyć, że Bill Clinton zaoferował poddanie się wywiadowi przez Comera pod przysięgą, a oboje Clintonowie byli przygotowani do przedstawienia oświadczeń pod przysięgą, w których zaznaczyli, co powiedzieliby w zeznaniach.

Niewystarczająco dobre dla Comera.

Nie chodzi o poszukiwanie prawdziwej odpowiedzialności. To przedstawienie przeznaczone do oczerniania Clintonów i odwracania uwagi, jak zawsze, od obciążającego horroru, który naprawdę jest w tych aktach.

U podstaw ścigania byłego prezydenta i byłego kandydata na prezydenta (i członka gabinetu) leży małostkowy i destrukcyjny atak Donalda Trumpa na Partię Demokratyczną. Jeśli to się uda, możesz być pewien, że następny przyjdzie po Baracka Obamę. To nienawistna gra o władzę, nic więcej.

Słoniem szalejącym przez ten pokój jest sam Trump. Czy Trump nie "posiada informacji istotnych dla śledztwa"? Według wszystkich relacji miał dłuższy i bliższy związek z Epsteinem niż ktokolwiek inny. Jest również facetem, który upewnił się, że Maxwell została przeniesiona do najbardziej komfortowego aresztu, jaki można sobie wyobrazić, gdzie robią dla niej wszystko z wyjątkiem częstowania jej szampanem i kawiorem oraz polerowania jej paznokci.

Taktyki opóźniania i podmiany nie odnoszą się do faktu, że dokumenty Epsteina dotyczą wyłącznie Trumpa i jego pedofilskich kumpli. Dlatego ugodziło to Trumpa tak blisko domu, prowadząc go do pokazania zdecydowanie nieprezydencjalnego palca, gdy ten facet w zakładzie Forda krzyknął: "Obrońco pedofilów!"

Powinniśmy być zszokowani, jeśli zobaczymy 5 procent tych dokumentów Epsteina przed wyborami w połowie kadencji. Moim wykształconym przypuszczeniem jest, że tak długo, jak Republikanie są odpowiedzialni za Kongres, będzie to w porządku z cnotliwymi dyscyplinarzami, którzy twierdzą, że nagle odnaleźli swoje kręgosłupy prawa i porządku, tylko w odniesieniu do Clintonów.

Nie popełnij błędu, była para prezydencka jest karana za chęć zajęcia się w ogóle śledztwem Epsteina, podczas gdy Trump wychodzi na wolność. To republikański sposób sprawiedliwości.

  • Ray Richmond jest wieloletnim dziennikarzem/autorem i adiunktem na Uniwersytecie Chapmana w Orange w Kalifornii.
Zastrzeżenie: Artykuły udostępnione na tej stronie pochodzą z platform publicznych i służą wyłącznie celom informacyjnym. Niekoniecznie odzwierciedlają poglądy MEXC. Wszystkie prawa pozostają przy pierwotnych autorach. Jeśli uważasz, że jakakolwiek treść narusza prawa stron trzecich, skontaktuj się z service@support.mexc.com w celu jej usunięcia. MEXC nie gwarantuje dokładności, kompletności ani aktualności treści i nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek działania podjęte na podstawie dostarczonych informacji. Treść nie stanowi porady finansowej, prawnej ani innej profesjonalnej porady, ani nie powinna być traktowana jako rekomendacja lub poparcie ze strony MEXC.