W porządku, to był jeden z tych tygodni, kiedy rynek nie zrobił nic dramatycznego, ale jakoś udało mu się wydawać gorszy niż czysty krach.
Bitcoin spadał w dość nieromantyczny sposób, zsuwając się z około $97K do wysokich $80K, osiągając mniej więcej $87K przed złapaniem nieco powietrza. Na papierze nic jeszcze nie jest "złamane" — większa strefa wsparcia na niskich $80K jest wciąż aktywna— ale sposób, w jaki tam dotarliśmy, ma znaczenie. To nie była panika i nie było zaskoczenia. To było bardziej jak rynek powoli przyznający się, że jak dotąd 2026 nie dał bykom zbyt wiele do pracy.
Odrzucenie w pobliżu $98K było szczególnie wymowne. Cena tam dotarła, utrzymywała się wystarczająco długo, by wydawać się stabilną, a następnie cicho się przewróciła. Bez fajerwerków, bez dramatu — tylko poczucie, że każdy rajd jest nadal traktowany jako zapas do sprzedaży, a nie ruch do budowania. Gdy ten lokalny zakres ustąpił, strona spadkowa nadeszła szybko, prosto przez cienką płynność, rodzaj ruchu, który wydaje się bardziej mechaniczny niż emocjonalny. Odbicie od środkowych $80K wyglądało dobrze na wykresie, ale nie wydawało się punktem zwrotnym. Bardziej jak gdyby wszyscy odetchnęli w tym samym czasie.
To uczucie — ulga zamiast pewności — całkiem dobrze podsumowuje szerszy nastrój rynkowy. Nikt nie wygląda na przerażonego, ale nikt też nie wygląda na podekscytowanego. Domyślne zachowanie w tej chwili jest ostrożne, niemal niespokojne. Traderzy szybko wygaszają siłę, powoli ufają spadkom i generalnie bardziej interesuje ich unikanie ciętych ruchów niż składanie śmiałych prognoz. Można to poczuć w tym, jak cena się porusza: ruchy w dół podróżują szybko, ruchy w górę wahają się, zatrzymują i zaczynają wyglądać ciężko niemal natychmiast.
Duża część tego to przepływy. Przy spotowych ETF-ach Bitcoin tracących około $1,7 mld w krótkim okresie, trudno komukolwiek być zbyt entuzjastycznym co do wzrostów. Nawet gdy cena próbuje się ustabilizować, istnieje ta tła świadomość, że podaż może pojawić się w każdej chwili. Samo to wystarcza, by utrzymać oferty płytkie i przekonanie lekkie.
Potem jest tło makro, które nie było dokładnie przyjazne. Złoto pędzi do świeżych szczytów, podczas gdy Bitcoin spada, nie pomaga narracji, nawet jeśli uważasz, że porównanie jest przesadzone. W praktyce popycha to BTC z powrotem do kategorii "aktywów ryzykownych" dla wielu ludzi, przynajmniej taktycznie. Dodaj rozmowy o zamknięciu rządu, hałas geopolityczny i ogólny niepokój, a otrzymasz rynek, który woli czekać niż się spieszyć.
Sam przepływ wiadomości był zajęty, ale dziwnie niezadowalający. Bitcoin zobaczył odnowioną debatę wokół użycia sieci, gdy adopcja BIP-110 przekroczyła 2%, nagłówki górnicze pojawiły się ponownie dzięki zimowym burzom ograniczającym hashrate, a gdzie indziej miałeś prawdziwy postęp, jak Tezos wprowadzający swoje uaktualnienie Tallinn i skracający czasy bloków. Wszystko obiektywnie interesujące, wszystko długoterminowo istotne — a jednak nic z tego naprawdę nie zmieniło sposobu, w jaki rynek handlował dzień po dniu.
Więc gdzie to nas zostawia? Szczerze mówiąc, wydaje się to rynek utkwiony między narracjami. Z jednej strony struktura nie jest złamana, a długoterminowe historie są wciąż nienaruszone. Z drugiej strony taśma nadal nagradza cierpliwość i karze każdego, kto jest zbyt wczesny lub zbyt chętny. Krótkie pozycje nie są euforyczne, ale miały to łatwe. Byki nie zniknęły, ale wyraźnie czekają na dowód.
Post Taśma kryptowalutowa tego tygodnia: silne przepływy ETF, szum polityczny i klasyczny spadek z $98K do zakresu ukazał się najpierw na Metaverse Post.

