Według nowej analizy Catherine Rampell z The Bulwark, jedna z największych zalet amerykańskiej gospodarki została skutecznie zniszczona przez administrację prezydenta Donalda Trumpa.
W czwartkowym eseju Rampell argumentowała, że polityka Trumpa w pierwszym roku jego drugiej kadencji była „zarówno destrukcyjna, jak i głęboko szkodliwa". Zauważyła, że wcześniejsza dominacja Stanów Zjednoczonych w obszarach badań i rozwoju, badań medycznych i innych dziedzinach została zdziesiątkowana głównie z powodu wpływu administracji Trumpa na szkolnictwo wyższe.
Według Rampell, ustawa Morrilla z 1862 roku — która stworzyła uczelnie grantowe — umieściła USA na ścieżce tworzenia „gospodarki opartej na wiedzy". Zauważyła również, że otwarcie systemu imigracyjnego w celu „przyciągnięcia najlepszych i najbardziej utalentowanych naukowców z całego świata" przyniosło dywidendy. Według badania z 2015 roku opublikowanego w University of Chicago Journal of Labor Economics, zagraniczni pracownicy w sektorze STEM (nauka, technologia, inżynieria i matematyka) przyczyniają się do 30-50 procent całkowitej produktywności gospodarki USA w latach 1990-2010.
Jednak Rampell twierdziła, że polityka Trumpa szybko cofa ten postęp, czyniąc „dramatycznie trudniejszym dla wysoko wykwalifikowanych pracowników przyjazd do Stanów Zjednoczonych lub pozostanie w nich". Obejmuje to nałożenie przez Trumpa opłaty w wysokości 100 000 dolarów na pracodawców, którzy sprowadzają pracowników z wizami H-1B z zagranicy. Dzieje się to pomimo faktu, że firmy muszą już certyfikować, że zagraniczni pracownicy z sponsorowanymi wizami H-1B otrzymują obowiązującą stawkę płac i nie pozbawiają obywatela USA możliwości zatrudnienia.
Dodatkowo administracja Trumpa wydała w zeszłym miesiącu przepis utrudniający niedawnym absolwentom uniwersytetów urodzonym za granicą — w tym tym, którzy ukończyli amerykańskie uczelnie — uzyskanie wiz do pracy na wysoko wykwalifikowanych stanowiskach. Rampell przypomniała również czytelnikom, że w tym roku administracja ma wprowadzić oddzielny przepis utrudniający zagranicznym studentom STEM pozostanie w USA po ukończeniu studiów i zdobycie kariery z wizami studenckimi.
„Wszystko to sprowadza się do niemal masochistycznego poziomu ekonomicznego samosabotażu" — napisała Rampell.
Autorka z The Bulwark zauważyła, że „podróże związane z edukacją" są w rzeczywistości zdecydowanie największym eksportem gospodarczym Stanów Zjednoczonych, wnosząc wartość 55 miliardów dolarów do amerykańskiej gospodarki dzięki zagranicznym studentom uczęszczającym na amerykańskie uniwersytety. Napisała, że ci studenci zazwyczaj płacą „pełną kwotę" za studia w USA, co kończy się „cross-subsydiowaniem czesnego pobieranego od amerykańskich studentów". I nie tylko podróże związane z edukacją są tak lukratywne dla USA — przewyższają drugi co do wielkości eksport (gaz ziemny) o ponad 20 miliardów dolarów.
„Urzędnicy Trumpa wydają się być niezakłóceni tym historycznym drenażem mózgów. Sekretarz skarbu Scott Bessent nawet zachwycał się w zeszłym roku, że wszyscy ci eksperci urzędnicy służby cywilnej zwolnieni przez DOGE wkrótce będą wolni do pracy w fabrykach nowo utworzonych przez wojny handlowe Trumpa" — napisała Rampell. „Niestety, ten plan również nie wypalił: przemysł wytwórczy traci miejsca pracy. Okazuje się, że sektory napędzane przez mózgi i siłę fizyczną borykają się z problemami w gospodarce Trumpa".


